Detektyw Zawadzki otrzymuje zapłatę za

sprawdzenie zniknięcia córki polskiego

arystokraty. Przyprowadza go do ruin starego

dworu, gdzie znaleziono ciało dziewczyny w

trójwarstwowym płaszczu z dymem z pieca. Wśród

szczątków leży mapka z napisem "Szlak

Śmierci" –

nazwa nieznana w żadnym katalogu.

W trakcie dochodzenia odkrywa, że dwór był

miejscem konspiracyjnych spotkań podczas PRL,

gdzie oficjalnie zabroniono rozmów o

"przyszłości". Teraz jego nowi właściciele

wykorzystują ten fakt jako przesłanie:

"Zamierzamy odzyskać to, co nam odebrano".

Jedna z kobiet z lokalnego społeczeństwa, która

pomaga mu, zostaje postrzelona w łodzi rybackiej.

Jej ostatnie słowa to "Nie pokazuj się w

Biebrzy", a jej ciała nie jest nigdy znaleziono.

Zawadzki zdaje sobie sprawę, że jego klienci są

tylko wierzchołkiem góry lodowej – całe

tajemnicze spółki walczyły o kontrolę nad

terenami, które miały być "nieszkodliwe".

Po raz pierwszy w życiu Zawadzki czuje się jak

śmieć w systemie, który sam stworzył. Odrzuca

nagrodę i zostaje na miejscu, by zniszczyć mapkę,

która była jedynym dowodem na istnienie "Szlaku

Śmierci". Został osaczy w lasach, ale zamiast

uciekać, wyciąga pistolet i strzela w powietrze

– sygnał dla innych, że historia się kończy.

Wszystko kończy się tam, gdzie zaczynało: na

ruinach dworu. Zawadzki zostaje widziany przez

ostatni raz przez starszego chłopa, który mówiąc:

"To było zawsze twoje imię", rzuca mu

kluczem od

baru w Nowym Sączu.