Lódź 1927. W ciemnych korytarzach nowo
wybudowanego gmachu sądu, zasłuchiwany w
przeszłości adwokat Kazimierz Nowak otrzymuje
list od nieznanej osoby — skrzywdzony syn
zmarłego szlachcica, który twierdzi, że jego
ojciec był czarodziejem. W mieście, gdzie
narasta napięcie między nową demokracją a
starożytnymi tradycjami, takie powiadomienia są
rzadkością.
Kazimierz, człowiek o spokojnym umyśle i długich,
zimnych oczach, decyduje się na śledztwo. Nie
bez powodu — jego rodzina miała dawno temu
kontakt z magią, choć to zostaje ukryte. Wkrótce
pojawia się drugi list: „Znajdź miłość, która
straciła siłę” — zdanie wypisane niemalże
cyrylicą, co budzi podejrzenia.
W podziemiach Lodzi, w miejscu, gdzie kiedyś
siedziała bratnia klasztor, Kazimierz znajduje
ślady zaklęć. W jednej z komnat, otoczony przez
płyty kamienne, znaleziono zwłoki kapłana, który
próbował przywrócić do życia martwą córkę.
Zabójca uciekł, zostawiając za sobą tylko zapach
popiołu i krwi.
Podczas spotkania z dawnym kolegą z warsztatu,
który teraz pracuje jako mistrz kucharstwa w
reprezentacji polskiej, Kazimierz dowiaduje się,
że w mieście obecna jest grupa ludzi, którzy
chcą odbudować starożytne rytuały. Jeden z nich,
młody profesor z Uniwersytetu Jagiellońskiego,
potwierdza, że nadprzyrodzone siły mogą być
kontrolowane — ale tylko przez tych, którzy mają
w sobie „ciemny dar”.
Kazimierz wie, że nie ma wyjścia. Musi stawić
czoła temu, co kryje się za tajemnicą przysięgi,
którą jego rodzina zawarła dawno temu. Śmierć
kapłana, listy, ślad magiczny — wszystko
prowadzi do pojedynku, który ma się odbyć w dniu
zwiastowania, gdy całe miasto będzie w pogrzebie.
W mroku świątyni, wobec trzech świadków,
Kazimierz staje przed swoim przeciwnikiem —
człowiekiem, którego twarz była ukryta pod maską.
W jednej chwili, po wybuchu błyskawicy, zrozumie,
że to nie intryga, nie bunt, a coś głębszego:
walka o przetrwanie samego kraju.
Pojedynek kończy się śmiercią przeciwnika, ale
nie przedstawia on końca. W tym momencie, gdy
ostatni płomienie gasną, Kazimierz wie, że
tajemnica nadprzyrodzonych sił nie została
rozwiązana — została tylko przeniesiona.
Na zewnątrz, wśród zgiełku ulicznych kroków,
ktoś wpisuje nowe słowo do księgi przysięg.


