W 1976 roku, w Warszawie, któryś z ulicznych

domów przy ulicy Nowogrodzkiej zostaje zamknięty

na czas remontu. W jednym z pustych pokoi, pod

wyłożonym cementem, znaleziono trumnę z kościami

i dokumentami. Niektórzy mówią, że to szczątki

funkcjonariusza milicji, który zniknął w 1956

roku. Inni – że to czystka, której nikt nie

widział.

Mężczyzna o imieniu Tomasz, który od lat

pracował jako strażnik w zakładzie pracy w

Pruszkowie, znalazł się tam przypadkiem. Jego

życie było prostym szlakiem: codzienna praca,

zakupy na rynku, spotkania z sąsiadami. Ale gdy

zaczął marzyć o życiu poza murami, jego pamięć

zaczęła się rozwijać jak płomień – nieco więcej

każdego dnia. Nie pamięta, kiedy był zmuszony do

przekazania informacji o komunistach, ale

pamięta, jak to zrobił.

Zemsta, która go dopadła, była niezwykła. Nie

pochodziła z przeszłości, lecz z obecności.

Kobieta, która go poznała w warsztacie, była

córką tego samego człowieka, którego on zdradził.

Zmierzał ku niemu nie tylko z gniewem, ale i z

tajemnicą – nie wiadomo, co miała ukryć, ale

wiedziała, że Tomasz ma coś, co mogłoby mu

zniszczyć życie.

Oddany sługa, jakim był przez lata, teraz miał

wybór: pozostać w cieniu, czy zagrać rolę w tej

intrydze, która mogła zmienić losy wielu. Ale

znowu pojawiła się ta sama kwestia – jego

amnezja. Nie pamiętał, kto był, kiedy to się

stało, ani dlaczego. Tylko to, że coś było złe,

a on był częścią tego.

W dniu, gdy Tomasz zdecydował się otworzyć drzwi,

które nie powinien był otwierać, świat wokół

niego się zmienił. Dokumenty, które wcześniej

leżały w trumnie, teraz były w jego ręku. Czy to

był klucz? Czy to był koniec?

Tomasz wiedział tylko jedno: nie mógł już wrócić

do życia, które kiedyś prowadził. Miał do wyboru

– bunt, który może go zniszczyć, lub zemstę,

która może go uratować. I wybrał.