Lód z czerwonego kielicha roztapia się w dłoni

Władysława Nowaka, sierżanta granatowego, który

od lat szpieguje dla wydziału bezpieczeństwa. W

Krakowie, gdzie bloki betonowe przyciskają do

ziemi resztki wolności, jego nowy przyjaciel —

Janusz, inżynier z zakazanej działalności

artystycznej — dzieli się z nim wypiekiem i

alkoholem. Zaczyna się wtedy, gdy Nowak zauważy,

że Janusz znosi na sobie czujność, której nie ma

u innych.

W pracy, Nowak natrafił na kopertę z numerem

„127” — kod do archiwum zlikwidowanego wydziału

kultury. Gdy wejdzie tam nocą, znalazł dokumenty,

które pokazują, jak władza kontroluje myśl

poprzez cenzurę i represje. Dokumenty te są

częścią większego planu: wprowadzenie nowego

systemu monitorowania umysłów, opartego na

psychochemikach rozprzestrzenianych przez

artystów. Janusz był jednym z nich.

Prawda zaczyna rosnąć jak grzyb w ciemności.

Nowak, dotknięty obrazem zdrady bliskich,

zaczyna śledzić śladami Janusza — z pustych

mieszkań, po zapomnianych spotkaniach. Odkrywa,

że Janusz był manipulatorem emocjonalnym, który

za pomocą swojej talentu i znajomości ludzkich

słabości przekonał innych do współpracy. Teraz,

gdy Nowak zaczyna podejrzewać, że Janusz nie

tylko zdradził, ale też zabił kilku członków

opozycji, decyzja staje się niemożliwa do

odwrotu.

W ostatnim spotkaniu, Nowak przynosi Januszowi

kopertę z dowodami. Ten, zamiast stracić głowę,

patrzy mu prosto w oczy i mówi: „Zdrada to nie

tylko zdrada, to też wybór. A ty, Władysławu,

już dawno wybrałeś stronę, której nie masz prawa

doświadczyć.”

Janusz zostaje aresztowany, a Nowak, pozbawiony

wiary w swoją rolę, zostaje zwolniony. W

kolejnym miesiącu, bez ostrzeżenia, Nowak

zostaje zatrzymany. W komisariacie, podczas

przesłuchania, twierdzi, że wiedział o wszystkim

— i że nie potrafił znieść tego, co zrobił. W

końcu, w ciszy więzienia, Nowak zapisuje ostatni

list, który trafi do sekretarza partii: „System

można zniszczyć, ale nie tak. Nie przez zdradę,

a przez bunt.”

Lista została przeczytana. I zapomniana.