Lipiec 1976, Warszawa. Mężczyzna w kombinezonie
i czapce myśli o tajemniczym listopadzie 1968,
gdy wydarzenia zacisnęły mu gardło. Wtedy
przepadła siostra – niezrównoważona, zbyt
ciekawa, zbyt śmiała. Teraz, po latach, znów
krąży jej nazwisko w archiwach.
W kwaterze przy ulicy Marszałkowskiej, pod
ścianami wypłowiałych tapicerków, mężczyzna
przegląda starą kartotekę. Papier gniwy. Imię:
Aneta Nowak. Data: 3 listopada 1968. Przyczyna
śmierci: "zaburzenia psychiczne". Podpis:
komisarz Zbigniew Kowalski. To jego imię. Jego
ręka.
Zaczyna się pisać. Wspomnienia znikają jak kurz.
Nie pamięta, co zrobił tamtego dnia. Większość
ludzi wiedziała, że Aneta szukała rzeczy,
których nikt nie powinien znaleźć. Jej ostatnie
notatki – skopiowane na małą maszynę do pisania
– zawierają hasła: „Korwin”, „Stare Miasto”,
„zielone światło”.
Mężczyzna wychodzi z biura. Na ulicy, za
zakątkiem, czeka jakaś postać. Ma maskę z
plastiku, z której wystaje jedno oko. Ostrze
noża błyska. Mężczyzna biegnie. Dzień wcześniej
zawiadomiono go o zwolnieniu z pracy. Teraz
wiadomo, dlaczego.
W nocy, w mieszkaniu przy ulicy Chmielnej,
rozkłada mapę miasta. Korwin – dzielnica
zniszczona wojną, teraz pełna nowych budynków.
Zielone światło – punkt widokowy nad Wisłą.
Stare Miasto – zrujnowane, ale jeszcze
istniejące.
Dwudziestolecie minęło, ale jego cienie są tutaj.
Mężczyzna odwiedza miejsce, gdzie kiedyś stał
dom rodziny Nowaków. Teraz to szkoła. W murach,
wśród zapachu cementu i farby, znajduje fragment
notatki. „Nie boisz się mroku?”, czyta.
Za plecami rozlega się krok. Mężczyzna odwraca
się. Komisarz Kowalski stoi z teczką w ręce.
Uśmiecha się. „Nie wszystko jest tak, jak
myślisz.” W teczce – dokumenty. Dowody. Czyli
nie dowody. Są tylko opowieści, które ktoś
chciał ukryć.
Mężczyzna patrzy na niebo. Zdaje sobie sprawę,
że jego tożsamość nie była nigdy jego własna.
Był narzędziem. Teraz może być czymś innym.
Groteska życia, z której nie ucieknie, ale którą
może przeżyć.
Na końcu, w ciemnym lesie za Warszawą, zostawia
kopertę z notatkami w szufladzie starego łódki.
W środku – jego nazwisko, data, miejsce. I słowo:
„Bunt”.


