Luty 1932. W nocy, gdy śnieg pstrykał o szyby

dworu w Nowogrodzie, porucznik Józef Kowalski

wyrusza na poszukiwania zaginionej kobiety —

córki dawnego generała, zniknęła podczas

rewolucji styczniowej. W gabinecie pełnym

zapachu dymu i starości znajduje kartkę z mapą i

napisem: „Skarb w ruinach”. Znaki są stare, ale

wyraźne — prowadzą do opuszczonego zamku na

obrzeżach lasu.

W trakcie wspinaczki po zamarzniętych schodach,

Kowalski natrafia na ciało szpiega, zatkniętego

nożem. W ręce trzyma kawałek pergaminu z napisem

„Zemsta to pierwszy krok”. Nie ma nikogo, kto

mógłby go widzieć. Tylko cienie.

Wewnątrz zamku, w komnacie z rozwieszonymi

portretami, znajduje skarbiec: księgi, złoto, a

także dokumenty potwierdzające, że generał był

udziałowcem w zabójstwie polityka narodowego. To

nie był patriotyczny czyn, tylko przestępstwo

zbrodniarskie. Kowalski odnosi się do tego jak

do kary, a nie nagrody.

Podejrzewając, że ktoś go śledzi, ukrywa

dokumenty w kieszeni. Na drodze powrotnej, pod

drzewem, spotyka się z kobietą, która mówi: „Nie

masz prawa tego nosić”. Jej twarz jest zakryta

szalem, ale jej głos brzmi jak szept śmierci.

Następnego ranka, w domu, znajdzie ją martwą —

upstrzoną znakami, które Kowalski rozpoznaje

jako symbole sekretnej organizacji, której

generał był członkiem. Teraz on jest celem.

Kowalski decyduje się uciec, zostawiając

wszystko za sobą. Skarb zostaje w zamku, ale

zemsta już ruszyła. Mroczna linia czasu łączy go

z przeszłością, którą nie da się zatrzeć.