W Warszawie 1927 roku, chłopiec o imieniu Jarek
wychowywał się w domu starszej pani, która była
opiekunem tajemniczym i jednocześnie jego
więźniem. Właścicielka domu, Elżbieta Nowak,
miała niepokonany wpływ na życie okolicznych
mieszkańców, a jej nazwisko było jak zaklęcie –
nikomu nie wolno było się sprzeczać.
Jarek, mając piętnaście lat, zaczął rozumieć, że
świat, w którym żyje, jest nieco inny. W tym
okresie, kiedy Polska próbowała odnaleźć się po
wojnie, miasto zmieniało się – nowe drogi, nowe
prawa, ale też nowe ograniczenia. Elżbieta, choć
z wykształcenia byłaby uczona, prowadziła życie
jak szlachcianka, odmawiając poddania się nowym
rzeczywistościom.
Jednego dnia, Jarek znalazł stary dziennik
Elżbiety, który ukrywała pod posadzką. W nim
czytał o konfliktach z sąsiadami, o tajemniczych
transakcjach z policją i o jednym człowieku,
który miał ją zdradzić. Tego samego wieczoru,
podczas rynku, zauważył mężczyznę w czarnym
płaszczu – to był człowiek, którego szukał przez
lata. Zdradca.
Elżbieta, zorientowana, że jej sekret został
odkryty, postanowiła działać. Zaczęła
manipulować ludźmi wokół siebie, tworząc sieć
oszustw i groźb. Jarek, widząc, jak jego
opiekunka zmienia się w potwora, poczuł, że musi
coś zrobić.
Noc przed pojedynkiem, Jarek uciekł z domu.
Szedł ulicami, które były już inne niż te, które
znanej mu jako dziecka. Wszystko zmieniło się w
Dwudziestolecie Międzywojenne – granice, władza,
tradycja. To właśnie ta epoka, która nadała
miastu nowy kształt, ale też nowe trudy.
W porze nocnej, na rynku, spotkał się z
mężczyzną w czarnym płaszczu. Nie było żadnej
mowy, tylko spojrzenie, które mówiło wszystko.
Jarek wiedział, że jeśli nie zabije, to będzie
zginął. Mroczna decyzja, którą musiał podejmować
sam.
Kiedy zapadła cisza, rynku nie było. W jego
miejscu pozostała tylko tajemnica, której nikt
nie mógł odkryć. Elżbieta, zostawiona bez
wsparcia, zniknęła z miasta, a Jarek został kimś
innym – nie opiekunem, nie więźniem, tylko
człowiekiem, który wybrał bunt przeciw systemowi,
który go utrzymywał.


